Wizyta w restauracji po dłuższym czasie może przynieść wiele niespodzianek. Niedawno odwiedziłam ponownie Wok & Fire na Obłużu, by sprawdzić, jak zmieniło się to miejsce po kilku latach. W przeszłości oceniłam je jako przeciętne, dlatego byłam ciekawa, czy tym razem uda się odnaleźć prawdziwego ducha azjatyckiej kuchni. Poprzednio na moim blogu pisałam o wrażeniach z Meduzy w Sopocie, a już wkrótce podzielę się opinią o Nad Potokiem w Gdańsku.
Wnętrze i klimat
Choć wygląd wnętrza Wok & Fire nie uległ większym zmianom, nadal robi wrażenie swoim orientalnym charakterem. Ściany w ciemnych barwach ożywiają dekoracje inspirowane Azją: ogromna fototapeta z motywem chińskiego ogrodu, parawan z kwitnącą wiśnią, a także kaligrafie. Wystrój dopełniają proste drewniane stoły z czarnymi nakryciami oraz kolorowe, pluszowe krzesła w odcieniach zieleni, żółci i granatu. Choć estetyczne, pozostają niestety mało wygodne. Całość uzupełniają wazony z kwiatami, figurki oraz wachlarze, które dodają wnętrzu unikalnego klimatu. Centralnie umieszczony bar z wysokimi stołkami przyciąga uwagę i wprowadza nieco bardziej swobodną atmosferę.
Kulinaria Wok & Fire
Menu w restauracji koncentruje się na klasycznych potrawach z kuchni azjatyckiej, głównie tajskiej, chińskiej i koreańskiej. Ciekawym akcentem jest oznaczenie stopnia ostrości za pomocą czerwonych papryczek. Podczas tej wizyty zamówiliśmy kilka dań: kimchi (27 zł) – klasyczne fermentowane warzywa; tatar z marynowanego łososia z awokado, majonezem chili, imbirem i sosem ponzu (45 zł); buldak z kurczakiem i makaronem z zielonej herbaty (32 zł); pad thai z krewetkami (51 zł); kaczkę na pak choy z porem i sosem (63 zł) oraz biały ryż (8 zł).
Smakowe doznania
Kimchi zachwyciło swoją autentycznością. Intensywny smak fermentowanej kapusty z papryką gochugaru był dokładnie taki, jakiego oczekiwałam. Ostrość tego dania była idealnie wyważona i przypominała mi klasyczne koreańskie kimchi – danie pełne smaku i głębi.
Tatar z łososia, podany na krewetkowych prażynkach, okazał się prawdziwym hitem. Połączenie delikatnej ryby z kremowym awokado tworzyło harmonijną bazę, którą dopełnił pikantny majonez chili. Imbir nadał świeżości, a sos ponzu dodał orzeźwiającej cytrusowości. Ta kombinacja smaków sprawiła, że danie było zarówno lekkie, jak i wyraziste.
Buldak to propozycja dla miłośników ostrych potraw. Ta wariacja na temat klasycznego koreańskiego dania „ognistego kurczaka” to miska pełna aromatycznej zupy z pikantnym bulionem, soczystymi kawałkami kurczaka i makaronem z zielonej herbaty. Dodatki, takie jak grzyby czy jajko na półtwardo, wzbogacają smak i teksturę tego dania.
Pad Thai i kaczka
Pad thai z krewetkami w końcu spełnił moje oczekiwania. To klasyczne danie tajskiej kuchni miało idealnie wyważony smak – słodki, kwaśny, słony i delikatnie pikantny. Składniki takie jak chrupiące orzeszki, ostry chili, aksamitne tofu i jajko w formie omleta tworzyły zgraną kompozycję.
Kaczka podana na pak choy i porze była soczysta i miękka, z chrupiącą skórką. Sos peking duck, choć smaczny, był nieco za rzadki i przytłaczał pozostałe składniki. Mimo to dobrze komponował się z białym ryżem, dodając mu słodyczy i głębi smaku.
Wnioski końcowe
Wok & Fire zdecydowanie poprawiło się od mojej ostatniej wizyty. Dania są pełne smaków charakterystycznych dla kuchni azjatyckiej i dobrze doprawione. Choć nie wszystkie detale były idealne, ogólne wrażenia były bardzo pozytywne. Bez wahania wystawiam ocenę bardzo dobrą, choć z niewielkim minusem.
